Tiffany Maki wychodziła właśnie z parku po krótkim spacerze ze swoimi psami, gdy zauważyła puszystego szczeniaka siedzącego samotnie na trawie. Był przywiązany do rozmontowanego pudełka i szczekał na przechodzących ludzi. Nie było go tam, gdy Maki przyszła, co wskazywało na to, że został porzucony w ciągu 30 minut, podczas których ona i jej psy się bawiły.
„Szczekał na wszystko i warczał, ale jego oczy były szeroko otwarte” – powiedziała Maki w rozmowie z The Dodo. „Był całkowicie przerażony.”
Maki miała już spore doświadczenie w ratowaniu zwierząt i zorientowała się, że piesek — później nazwany Explorer — był bardziej przestraszony niż agresywny. Nie chciał nikogo skrzywdzić, po prostu nie rozumiał, co się dzieje.

„Kiedy się zbliżałam, szczekał i rzucał się do przodu, żeby mnie odstraszyć” – wyjaśniła. „Wiedziałam, że pewnie nikt inny nie spróbuje go złapać ze strachu przed ugryzieniem.”
Mimo to Maki nie mogła go tam zostawić. Postanowiła poczekać trochę, zdobywając jego zaufanie, aż udało jej się go bezpiecznie zabrać do domu.
„Jak tylko dotarł do domu, okazał się NAJSŁODSZYM PSEM i BARDZO dobrze wychowanym” – powiedziała Maki. „Był przyzwyczajony do transportera, załatwiał się w odpowiednim miejscu i znał komendy: siad, daj łapę, leżeć, turlaj się, poproś i chodź przy nodze. Ktoś kiedyś bardzo go kochał.”

Maki skontaktowała się ze znajomymi z branży ratowniczej i udało jej się znaleźć miejsce dla Explorera w organizacji Schnauzer Rescue of Texas. Przygarnęła go na jedną noc i następnego dnia zawiozła do weterynarza współpracującego z organizacją. Nie mogła uwierzyć, że ten przerażony piesek z parku tak szybko zamienił się w czułego towarzysza — i nie minęło dużo czasu, zanim został adoptowany przez nową rodzinę.
Dziś Explorer wiedzie życie pełne miłości i bezpieczeństwa — wszystko dzięki kobiecie, która dostrzegła coś więcej niż tylko strach i odkryła, jak słodkim psem naprawdę jest.
