Kilka dni temu w południowej Kalifornii pewna kobieta zauważyła na rogu ulicy dwie suczki, które leżały przytulone do siebie. Zapytała okolicznych mieszkańców, czy ktoś je rozpoznaje, ale nikt nie przyznał się do ich posiadania. Wtedy postanowiła zadzwonić po pomoc do organizacji ratunkowej Logan’s Legacy.
— Podobno były tam już od około tygodnia — powiedziała Suzette Hall, założycielka Logan’s Legacy, w rozmowie z The Dodo. — Wszyscy sąsiedzi mówili, że po prostu się tam pojawiły.
Kobieta, która je znalazła, opowiedziała Hall, że suczki — jedna rasy pitbull, druga Yorkie-mix — były nierozłączne. I rzeczywiście, gdy Hall dotarła na miejsce, zastała je wtulone w siebie.

— Gdy je zobaczyłam, od razu przypomniał mi się film „Bliźniacy” z Arnoldem Schwarzeneggerem i Dannym DeVito — śmieje się Hall. — Takie małe wspólniczki w zbrodni.
Było widać, że są załamane i czerpią pocieszenie ze swojej obecności. Ale kiedy Hall zaczęła do nich mówić, ich zachowanie zmieniło się natychmiast.
— Były podekscytowane. Spojrzały na siebie i zaczęły machać ogonami, jakby mówiły: „O rany, ktoś jednak po nas przyszedł!” — wspomina Hall.
Hall przygotowała się na typową akcję ratunkową — sądziła, że będzie musiała użyć klatek-pułapek. Ale mniejsza suczka w ogóle nie potrzebowała zachęty.

— Od razu podbiegła do mnie, a pitbullka ruszyła tuż za nią — opowiada Hall. — Najpierw złapałam malutką. Pozwoliła się podnieść! Pragnęła miłości.
Kiedy tylko mniejsza sunia była już w ramionach Hall, pitbullka nie chciała zostać sama.
— Na początku była bardziej nieufna, ale gdy zobaczyła, że trzymam jej przyjaciółkę, natychmiast chciała być obok niej. Wtedy wiedziałam, że je mam.
Hall zaniosła mniejszą suczkę do samochodu. W tym czasie pitbullka przykleiła pyszczek do szyby, patrząc na swoją towarzyszkę.
— Podchodziła do szyby i obie zaczynały machać ogonkami — wspomina Hall. — Próbowałam założyć smycz pitbullce, ale nie dawała się przekonać. Więc w końcu otworzyłam drzwi, a ona po prostu wskoczyła do środka.
Pitbullka dosłownie rzuciła się do samochodu, by znów być ze swoją przyjaciółką. Obie były zachwycone ponownym spotkaniem.

Dla bezpieczeństwa Hall umieściła pitbullkę w większym transporterze, ale suczki nie chciały być rozdzielone.
— Mała próbowała się do niej dostać, więc w końcu włożyłam je razem. I gdy tylko poczuły się bezpieczne, od razu się przytuliły i zasnęły.
Hall nadała pitbullce imię Thelma, a Yorkie-mix — Louise, na cześć słynnego filmowego duetu przyjaciółek. Obie trafiły do weterynarza na wspólne badania.
Na szczęście wyniki wyszły dobrze.
— Louise ma bardzo skołtunioną sierść, więc czeka ją porządna kąpiel i strzyżenie, a Thelma ma wysypkę skórną, ale to też szybko wyleczymy — mówi Hall.

Obecnie obie przebywają w Camino Pet Hospital, gdzie otrzymują troskliwą opiekę. Szukają domu tymczasowego lub stałego, ale tylko razem.
— Muszą być razem — podkreśla Hall. — One się kochają.
Choć Hall marzy, by Thelma i Louise trafiły do wspólnego, ciepłego domu, cieszy się, że nawet w tak trudnych warunkach nie straciły swojej wyjątkowej więzi.
— To jeden z moich ulubionych ratunków — przyznaje. — Od razu było widać, że są najlepszymi przyjaciółkami.